Pieskow odrzuca oskarżenia Niemiec. "Bezpodstawne"
Rząd Niemiec przypisał odpowiedzialność Rosji za sierpniowy incydent z dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku w Lipsku.
Incydent na lotnisku w Lipsku. Niemcy oskarżają Rosję
W nocy z 4 na 5 sierpnia w pobliżu lotniska w Lipsku na wschodzie kraju, samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Wcześniej lotnisko wstrzymało działalność po tym, gdy na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, znaleziono drona wyposażonego w detonator i materiały wybuchowe.
We wtorek niemieckie MSW poinformowało, powołując się m.in. na wyniki dochodzenia policyjnego i ustalenia służb bezpieczeństwa, że odpowiedzialność za zdarzenie w Lipsku ponosi Rosja.
W środę niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" przekazał, że podejrzanymi o próbę ataku na ukraiński samolot transportowy na lotnisku w Lipsku jest mężczyzna z łotewskim paszportem, urodzony w Rosji oraz Rosjanin pochodzący z Białorusi.
Pieskow odrzuca oskarżenia Niemiec
Dmitrij Pieskow, rzecznik prasowy Kremla, ocenił w piątek, że "twierdzenia niemieckiego ministra spraw wewnętrznych Aleksandra Dobrindta o udziale Rosji w incydencie drona na lotnisku w Lipsku są nieprzekonujące, ponieważ Niemcy nie zgłaszały wcześniej żadnych roszczeń wobec Kijowa po schwytaniu sprawców zamachów bombowych na Nord Stream 2".
– Stwierdziliśmy, że oskarżenia pod adresem Federacji Rosyjskiej były całkowicie bezpodstawne. Kategorycznie odrzucamy te oskarżenia i uważamy je za całkowicie puste i pozbawione przekonujących argumentów – powiedział.
Rzecznik Kremla dodał, że "jednocześnie nadal zwracamy uwagę i apelujemy do wszystkich, aby zwrócili uwagę na fakt, że Niemcy nie podejmowały takich działań, gdy praktycznie ci, którzy wysadzili Nord Stream, zostali złapani na gorącym uczynku".
Dmitrij Pieskow powiedział, że w tym przypadku Moskwa nie usłyszała od Dobrindta ani jednego słowa na temat Ukrainy.